niedziela, 3 lutego 2013

Czas na złote myśli...

Na początek muszę się do czegoś przyznać... To zabrzmi śmiesznie...

Jak pisałam w ostatnim wpisie, dostałam mam potwierdzoną informację o tym, że dostałam pracę. W najbliższym tygodniu robię badania. Ale najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że się denerwuję :P
Numer polega na tym, że nie jest to moja pierwsza praca, wiem, na czym będzie polegać, ale się denerwuję, jakbym szła po raz pierwszy do pracy :P Ale dam radę :)

Mimo powyższego, właściwy wpis dopiero nastąpi...

Kilka ostatnich dni uświadomiło mi, że w gruncie rzeczy, w tym całym zakichanym pędzie, czasami zapominamy o sprawach najważniejszych i podstawowych zarazem... Jak pisałam wcześniej, ostatnie dni, to w moim życiu rewolta i korrida w jednym, także na brak wrażeniń nie mogę narzekać.
Odkąd doszło do mnie, że mam szansę na odrobinę normalności w życiu (rozumiem przez to fakt, że nie będę musiała się zastanawiać, za co przeżyć do następnego 1-go), odkryłam jeszcze jedną, ale ważną rzecz.

Śmiem twierdzić, że jestem najbogatszym człowiekiem na ziemi. Mimo, że nie mam własnego mieszkania, domu i wypchanego portfela, to jestem bardzo bogata.
Mam wspaniałą rodzinę i kogoś ważnego dla mnie, kogoś, kogo kocham.
Niby coś zwykłego, a jednak nie do końca. Niezwykłe i wspaniałe jest to, że mimo różnic w poglądach i podejściu do pewnych spraw, trzymamy się razem, wspieramy się i staramy pomóc w miarę możliwości. Jednym słowem jesteśmy ze sobą na dobre i na złe.

Pamiętajcie, że często to, za czym gonimy, przesłania nam sprawy ważne, jeśli nie najważniejsze.
Często masz skarb jest najbliżej nas, choć tego nie widzimy.
W tym całym pośpiechu, zatrzymajmy się i przyjrzyjmy się, czy nie gonimy za pozornym szczęściem?

Dla Moich Skarbów i Przyjaciół, przez duże "P,
dla wszystkich razem


 i każdego z osobna