piątek, 11 stycznia 2013

Czas na książkę...

No i obnażę swoją następną pasję. Są nią książki. 
Ale żeby nie było... 
Molem książkowym stałam się dopiero w momencie, kiedy nie musiałam nic czytać, czyli całkiem niedawno.
Miałam zacząć od "Lesia" Joanny Chmielewskiej, ale stwierdziłam, że jego zostawię sobie na deser... Dlaczego "Lesio"? A no dlatego, że to od niego zaczęła się moja fascynacja książkami p. Chmielewskiej. Ogólnie "Lesio" jest jedyną książką w swoim rodzaju, po przeczytaniu której bolał mnie brzuch- ze śmiechu, ale dzisiaj nie o nim. 
Dziś będzie wątek mafijny, konny, no i oczywiście morderstwo musi być. Książką, którą szczerze polecę są "Wyścigi", oczywiście autorstwa Joanny Chmielewskiej.
Długo się zastanawiałam, co mam napisać o tej książce, aż całkiem niechcący natknęłam się na poniższy opis:


                                                            

"Bomba poszła w górę! Konie wystartowały

Mowa oczywiście o wyścigach konnych na warszawskim Służewcu. Tym razem jednak autorka rozpoczyna swój kolejny zabawny kryminał nie od gonitw, lecz od zamordowania dżokeja na torze wyścigów konnych. Osobą, która jako pierwsza odnajduje ciało jest Joanna i oczywiście niemalże z miejsca rozpoczyna prywatne śledztwo. Informacją dzieli się między innymi z zaprzyjaźnionym Mieciem co tego ostatniego wprawia w nieokiełzany popłoch i nadmierne użytkowanie alkoholu.

Na wyścigach zaczynają dziać się rzeczy, które nie śniły się filozofom. Kolejne gonitwy przeplatają się ze śledztwem Joanny, tym razem w roli policyjnej wtyczki, dziwnie milczący Miecio staje się ofiarą napaści typa z pod ciemnej gwiazdy, wśród dżokei i trenerów panuje zmowa milczenia a na służewieckim torze wygrywają konie, które obstawić mógłby tylko ktoś niezrównoważony psychicznie.

Jakby tego wszystkiego było mało konie lecą, gonitwa goni gonitwę a bomba podróżuje w górę z szybkością światła

Początek książki przyprawia o zawrót głowy, czytelnik musi opanować specyfikę służewieckiego żargonu: tripla, kwinta, ściana, porządek, gra górą, dołem, chowanie konia, gra trzech koni w kółko czy też w trójkąt i tego typu rzeczy. Chmielewska pisze lekko i z wdziękiem, więc szybko opanowujemy sytuację dając się wciągnąć w świat hazardu. Bo tu się gra, wygrywa i przegrywa. I do tego jeszcze te barwne i zabawne historie o Sacramento, Wielkiej Pardubickiej, i kocie w stajennych barwach dodatkowo ubarwiają i tak osobliwy dla
większości z nas świat wyścigów konnych.

W tym czasie śledztwo bynajmniej nie stoi w miejscu

Jak grzyby po deszczu na jaw wychodzą kolejne fakty. Kto bowiem wiedział o fakcie, że to dżokej Derczyk nie żyje i kto dzięki temu wygrał obstawiając konie na których tenże nie pojechał?

Co w związku z tym całym zamieszaniem ma wspólnego niejaki Zawiejczyk, który wkrótce również staje się ofiarą. Czy wyjdzie on z opresji obronną ręką? Jakim cudem Joanna staje się informatorem i kluczową postacią w śledztwie? Kim jest ów tajemniczy Bazyli,
którego boją się nawet konie i który rządzi co gorsza łomżyńską mafią?

A kim jest ta cała łomżyńska mafia?

Policja może tylko biernie obserwować rozwój akcji a wszyscy zainteresowani milczą jak zaklęci. Jednak krok po kroku sprawa zaczyna się klarować, wśród koni, dżokejów i trenerów zaczyna panować zrozumienie, zmowa milczenia opada, strach odchodzi a wszystko to między innymi z pomocą czujnego oka i znajomej dziewczyny z wyścigów. Wielką rolę odegra tu intelekt, a może nieoceniony instynkt Joanny, pewien czarny notes i nieoczekiwana pomoc jednej ciotki.

Czytać czy nie czytać?

Mam takie wrażenie, że ta książka to coś w rodzaju poradnika jak grać i o co w tym chodzi. Jednakże „Wyścigi” czyta się niezwykle łatwo i przyjemnie. Joanna Chmielewska to autorka, która potrafi w sposób niezwykły nie tylko zagmatwać każdą opowieść. Potrafi też rozbudzić ciekawość czytelnika. Robi to tak perfekcyjnie, że zaraz po skończeniu lektury ma się ochotę pobiec na wyścigi i przeżyć te emocje, które przeżywają bohaterowie książki i zobaczyć wyścigi konne na własne oczy. Gorąco polecam."


Autorem powyższego opisu jest Marek Bachorski-Rudnicki, a opis pochodzi ze strony wiadomości24.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz