Szanowni...
Mamy za sobą już 6 dnień Tour de Ski i co? I znów Justyna Kowalczyk pięknie pobiegła zostawiając w tyle pozostałe zawodniczki. W dniu jutrzejszym wystartuje z ponad 2 min przewagą nad drugą w klasyfikacji generalnej TdS Therese Johaug.
"Johaug, która rok temu na ostatnim etapie TdS
wypracowała ponad 50 sekund przewagi nad Kowalczyk, była największą
norweską nadzieją na pierwszy w historii Tour de Ski triumf w cyklu. Po
porażce w sobotę sama jednak przyznała, że losy rywalizacji o pierwsze
miejsce w praktyce zostały już rozstrzygnięte.
- Kowalczyk pobiegła dzisiaj bardzo szybko. Dwie
minuty i osiem sekund straty to za dużo. Bitwa o zwycięstwo została już
przegrana. Pozostaje walczyć o drugie i trzecie miejsce. To też coś -
powiedziała w rozmowie z norweską telewizją.
Johaug, mimo podłego nastroju, stać było na słowa uznania dla polskiej
zawodniczki. - Ona jest niesamowita. Jest obecnie najlepszą biegaczką na
świecie. Nie ma cienia wątpliwości, że jest po prostu najlepsza -
komplementowała Polkę wbrew popularniejszej w Norwegii opinii, że
numerem jeden jest nieobecna w TdS z powodu problemów zdrowotnych Marit
Bjoergen.
W niedzielę zostanie rozegrany ostatni etap Tour de Ski. Jeśli Justyna
Kowalczyk nie roztrwoni ponad dwuminutowej przewagi nad rywalkami, to po
raz czwarty z rzędu wygra ten prestiżowy cykl." (źródło: http://eurosport.onet.pl/ ).
Pozostałe Polki, Kornelia Kubińska zajęła ostatecznie 40, a Paulina Maciuszek - 46 miejsce. Dziewczyny- jest dobrze :)
Jutro czeka nas ostatni, siódmy etap Tour'u - wspinaczka pod Alpe Cermis. Oj będzie się działo :)
Ona jest po prostu niesamowita...
zdjęcie ze strony Onet.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz